wtorek, 21 lipca 2015

A więc jednak...

Witaj mości Panie.
Cóż Cię znów tuta sprowadza?
Chęć przeczytania czegoś nowego? Nudy? Nie ważne co by to było- miło, że jesteś.
Napijesz się herbaty? Whisky? Oh, przepraszam. Może wina? Z najwyższej półki oczywiście! 
Więc o czym to ja... Ah, tak! 
Zależy mi bardzo na tym miejscu, jak już mówiłam o tym przy poprzedniej wizycie.
Postanowiłam więc zacząć działać. Myślę, że to co tu stworzę Ci się spodoba... Ciasteczka? 
Swe plany zamierzam wdać w życie jak najszybciej. 
Tym razem będzie sporo pozytywu. Ale spokojnie! Jestem przekonana, że przypadnie Ci on do gustu! 
Jak wiele chcę zmieniać? Możliwie dużo. Chcę pokazać się z innej strony, ukazać swą drugą twarz. 
Ta wizyta ma tylko sygnalizować, że powracam. Na pewno. 
Oczekuj mnie już niebawem.
Możesz już odejść. Przy wyjściu uważaj na wilki. Nie były dziś jeszcze karmione. 

wtorek, 21 kwietnia 2015

Zmiana?

Witaj drogi Przybyszu. Zapewne zjawiłeś się tu przez przypadek, ponieważ wszelacy czytelnicy (jeśli tacy w ogóle byli) już pewnie dawno uciekli z tego spustoszałego miejsca. Nie dziwię im się gdyż poważnie zaniedbałam ten blog. Jeśli zaś nie trafiłeś tu przypadkowo, bo dalej masz nadzieję, że tu się coś pojawi- dziękuję.
Otóż całkowicie straciłam chęć do kontynuowania obecnego opowiadania (Człowiek, którego pozostawili samemu sobie...) ale nie do prowadzenia bloga. Jestem otwarta na każde propozycje nowych opowieści. Sama mam ich za dużo, przez co robi się nieciekawa mieszanka której za pewne też bym nie dokończyła.
Teraz prośba do Ciebie. Napisz w komentarzu o czym chciałbyś tutaj opowiadanie, co najchętniej byś poczytał. Napisz cokolwiek. Jeśli zależy Ci na kontynuacji obecnego, też. Biorę pod uwagę wszystkie rodzaje literackie.
Pamiętaj, że losy tego bloga zależą od Ciebie!
Powodzenia!
Rigby :) 

niedziela, 4 stycznia 2015

Rozdział 7

Oczywiście poszłam od razu w stronę parku. Tam szukałam dobrego dilera. Szwendałam się długo. W końcu znalazłam jakąś żywą istotę, znajomą mi z twarzy. Podeszłam i podałam ofertę. Nie był chętny nawet do negocjacji. Nie chciał mi nic sprzedać. Stwierdził, że już z tym skończył. AKURAT! Pewnie chce zachować to dla lepszych ofert. I co on myśli? Że daruję to sobie? Przeszukałam go wbrew jego woli. Nic nie miał. Poszukiwania trwały dalej.
Kilka godzin później znalazłam Nell. Nie była zbyt chętna do rozmowy.
-E! Co uciekasz? - zaczęłam niezbyt przyjaźnie.
-Ja? Nie.. Coś chcesz? - mówiła przestraszona.
-Ty, masz trochę? - pokazałam jej pustą torebkę. Ona zaprzeczyła.
-Skończyłam z tym. Skończyłam z imprezami! Tobie też to radzę. Nie widzisz co się z tobą stało?
-Zamknij się! - krzyczałam - Chcesz by ci się oberwało?!
-Nie mam nic!
-Dawaj kasę w takim razie.
-Nie..
-A teraz?! - pokazałam jej nóż. Tata dał mi go gdy miałam 14 lat. Wierzył, że nie zrobię nic głupiego. Miał mi służyć do obrony..
-Uspokój się! - i pobiegła. Ludzie się na mnie gapili jak na wariatkę. Może mieli rację? Nie mogę tak żyć. Chcę do domu. Do mamy, taty...
Rigby