Byłyśmy w sklepie z ciuchami. Znalazłyśmy kilka świetnych (tylko według Nell) sukienek. Właściwie to ciężko nazwać to sukienką. Prędzej seksowną bielizną.
-Patrz! To będzie idealne!
-Przecież prawie nic tu nie ma. -odpowiedziałam niechętnie.
-No właśnie! Co tak patrzysz? Ostatnio prawie każdego zaliczyłaś a teraz wymiękasz? Nie ma mowy! Chodź do przymierzalni, sprawdzimy jak na tobie leży.
Byłam posłuszna. Rozebrałam się i przymierzyłam 'ubranie'.
-No, no! Nie powiesz, że źle się w tym będziesz bawić! Ej! Czekaj! - zwróciła mi uwagę i kontynuowała szeptem. - Nie zdejmuj tego!Załóż swoje ubrania na to. Widzisz? Ja mam inne ubrania. Nikt się nie skapnie, że tego nie ma! Nawet na kamerach. Mówię ci. A teraz chodź...
Wyszłyśmy i odłożyłyśmy pozostałe ciuchy. Źle się czułam z tą bielizną, tym bardziej że jest skradziona, ale zaufałam Nell. Jeszcze trochę poudawałyśmy, tak.. pod publikę. Koniec w końcu nikt nie zorientował się o kradzieży.
Podoba Wam się?
Cieszycie się, że wróciłam?
Posty nie będą często.
Niestety :(
Rigby
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz