niedziela, 28 grudnia 2014

Rozdział 6

Poszłam z Nell do mojego domu. Rodziców nie było więc mogłyśmy spokojnie kontynuować przygotowania do imprezy. Źle się czułam mając na sobie skradzione rzeczy. Nell się tym nie przejmowała i robiła mi mocny makijaż. Kiedy wszystko było gotowe, wyszła przed dom i zadzwoniła po chłopaków by nas podwieźli. Ja czekałam w środku. Nie miałam najmniejszej ochoty tam jechać. Kiedy usłyszałam trąbienie dobiegające z zewnątrz, wyszłam.
Droga zdawała mi się wydłużać. Każdy widział mój stres. Alex dał mi narkotyki. Mówił, że poczuję się lepiej. Wzięłam to. I tak nie miałam już zbyt wiele do stracenia. Na poprzednich imprezach brałam tego mnóstwo.
Z samej imprezy nie pamiętam nic. Czułam tylko głód kolejnej dawki kokainy. Dzwoniłam po wszystkich znajomych i pytałam, czy ma ktoś do sprzedania. W końcu znalazłam odpowiedniego dilera.
Dni mijały. Miałam wrażenie, że czułam się wspaniale. Bardzo się zaprzyjaźniłam z Nell. Razem okradałyśmy coraz to inne sklepy, brałyśmy narkotyki... Czułam, że dopiero wtedy żyłam. Robiłam co chciałam. W szkole nikt już mnie nie widywał. Moje znajomości ograniczały się do Nell i dilerów, bo reszty już nie pamiętałam. Gdzie byli w tym czasie rodzice? Nie wiem. Do domu wracałam tylko by się przebrać. Oni na to nie zwracali uwagi.
Z czasem urywały mi się wszystkie kontakty.  Nell zaczęła mnie unikać. Potrzebowałam więcej narkotyków, ale nie miałam już pieniędzy. Włóczyłam się po mieście z nadzieją że coś znajdę lub kogoś okradnę. Nic. Sprzedałam już wszystko co miałam. Chodziłam pod szkołę i szantażowałam uczniów.
-Buckie? Buckie! Cześć! - powiedział z sympatią jakiś chłopak.
-Znamy się? - odpowiedziałam szorstko.
-Nie pamiętasz mnie? To ja Erick. Jesteśmy w jednej klasie. Co się stało, że ciebie nie było? Każdy twierdzi, że przepisałaś się do innej szkoły.
-Egh, nie mam czasu na takie rozmowy. Słuchaj, masz pożyczyć kilka stówek?
-Na co ci aż tyle pieniędzy? Coś się dzieje? Firma twoich rodziców zbankrutowała? Buckie, mi możesz powiedzieć. Przyjaźnimy się od dziecka.
-Mam wydatki. To jak? Dasz mi tą kasę czy mam szukać gdzie indziej?
-Mam tylko osiem dych... - mówił zaniepokojony.
-Może być. - wyrwałam mu pieniądze z ręki i odeszłam.
-Buck! Zobaczymy się jeszcze?! - krzyczał w moją stronę, ale ja go zignorowałam.
Jak tam po świętach?
Św. Mikołaj  był? :)
Ja mam dla was nowy rozdzialik.
Rigby ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz