Następnego dnia wyszłam rano do sklepu bo świeże pieczywo. Lubię robić tam zakupy. Mike siedział zmarznięty przed bramą. Był cały mokry. Nocą padał mocny deszcz. Niechętnie wpuściłam go do domu, by się ogrzał i wypił gorącą herbatę. Mama zrobiła mu kanapki. Nie siedziałam z nim długo,a nasza rozmowa była z mojej strony szorstka.
-Wybaczam. - powiedziałam w jego stronę kiedy wychodził z domu. Chłopak odpowiedział szczerym uśmiechem. Widać, że się cieszy.
Wiem, że bardzo krótki, oraz, że dawno nie było rozdziałów. Przepraszam. Są wakacje i nie zamierzam ciągle gnić w domu ;) Jeszcze wieczorem jeśli dam radę napiszę 16. Jutro może też dwa?
Rigby
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz