poniedziałek, 14 lipca 2014

Rozdział 8

To już koniec? Zabiłabym się, ale... nie mogę. Nie potrafię. Trochę więcej optymizmu Meg! Głowa do góry! Ale jak?! Tata... W pewnym momencie weszła do mojego pokoju mama. Powiedziała, że nie muszę iść w tym tygodniu do szkoły z powodu żałoby. Jutro jest pogrzeb taty. Dzisiaj z kolei jest Toma i reszty. Ostatnie pożegnanie. Pójdę tam. Jeśli dam radę. Eh.. Mike na pewno da radę, a on bardziej przeżywa odejście chłopaków. Tak jak ja, tęsknię za moim tatą. Mama powiedziała, że wzięła sobie dwutygodniowy urlop. Praca jeszcze bardziej by jej przypominała... Oczy miała czerwone od łez. Co teraz zrobimy? Muszę się komuś w końcu zwierzyć z problemów... Ale jej jeszcze nie ufam do końca... Bezdomni! Może to dziwnie zabrzmi, jednak im bardziej ufam. Wybrałam się więc zaraz po pogrzebie do bezdomnych. Zapłakana. Może nie przepadałam za tą klasową bandą, ale jednak będzie mi ich brakować.
-Meg. Co się stało? - zapytała mnie Grinie.
-Kochani... Mam tyle problemów... Pomóżcie!
-Słuchamy.
-Może na początek, czemu płaczę? Otóż, w moim życiu dzieje się mnóstwo nieszczęścia. Właśnie wracam z pogrzebu kolegów z klasy. Zginęli w wypadku samochodowym. Wczoraj zmarł mój tata. Ktoś na niego napadł. Nie wiem co mam robić! Życie jest okrutne... - znowu poleciały mi łzy. Nie mogłam się powstrzymać od płaczu.
-Megan! I kto to mówi? - zaczął mówić Jackson - Spójrz na nas. Kiedyś samotni bezdomni, z brakiem jakiejkolwiek nadziei na lepsze jutro. A potem pojawiłaś się ty. Pamiętam jak ciebie spotkałem. Pomogłaś mi i reszcie. Do dziś jesteśmy ci za to wdzięczni! To ty wypełniłaś nasze życie radością, optymizmem, nadzieją, wiarą, miłością! Meg! Nie możesz się martwić! Wiem... - teraz zesmutniał- ...strata bliskiej ci osoby, to potworny ból. Moja rodzina również zginęła w wypadku. Zostałem sam, jak stałem. Bezdomny, biedny. A teraz? Teraz pełny szczęścia, znalazłem pracę. A niedługo może i mieszkanie? Oni zresztą też. No spójrz na nas. Czy byłoby tak, bez ciebie? Nie!
-Kochanie... - kontynuowała Grinie - Nie płacz! Nie jesteś sama! Masz matkę, Dorie, klasę i... nas!
-Dziękuję. - dalej leciały mi z oczu łzy, tym razem, szczęścia. Przytuliłam wszystkich. - Muszę iść już. Odwiedzę was niedługo. Mama na mnie czeka. Jeszcze raz dziękuję wam!
-To my tobie dziękujemy! - powiedziała Grinie.
Odeszłam. Machaliśmy do siebie nawzajem. Mam przyjaciół. Ja, klasowa ofiara. Co nie ma szczęścia. Ofiara losu. Do domu wróciłam już szczęśliwsza. Pocieszyłam matkę tak, jak mnie Jackson, Grinie i reszta. Opowiedziałam jej jeszcze, co się w moim życiu działo, kiedy była zajęta pracą. Wybaczyłam jej to. Była ze mnie dumna. Od jutra będzie lepiej! Nie wiem, czy zacznę się uczyć... ale, będzie lepiej! Wierzę w to!

,,(...)Gdybym skończył te wszystkie szkoły, byłbym teraz skończonym idiotą.'' ~Bob Marley
                                                                               Rigby

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz