sobota, 19 lipca 2014

Rozdział 11

Mijały tygodnie. Wreszcie przyszła do naszego miasta wiosna! Chyba każdy za nią tęsknił. Za kilka dni moje urodziny. Już niedługo, na kark wejdzie mi 17'stka. Kiedy te lata minęły? Jeszcze pamiętam podstawówkę... Miałam przyjaciół, bo starałam być taką jak oni. Teraz się z tego śmieje. Gdyby tak pomyśleć, to dalej mam przyjaciół, ale innych, lepszych, którzy kochają mnie za to kim jestem, a nie za to, kim staram się być. To jest w życiu najważniejsze. Być sobą.
Zaczął się ostatni tydzień ferii zimowych. W tym roku są późno. Może to i dobrze? Dopiero jest 2 marca. Ostatnie śniegi topnieją. Inni gniją w szkołach, a my witamy wiosnę.
Szłam właśnie na spotkanie z Mike'iem. Mieliśmy obgadać sprawę dotyczącą Grinie - biedna kobieta zachorowała. Ufaliśmy sobie, i oboje wiemy, że możemy na sobie polegać. Dzisiaj było jednak inaczej. Wychodziłam już z domu, kiedy przyszedł SMS:
Cześć Meg. Sorki, nie przyjdę dzisiaj. Mojej cioci coś się stało i jest w szpitalu. Muszę u niej być. Nie gniewaj się. 
Eh... No trudno. Widać sama muszę podjąć decyzję z Grinie. Szkoda.  Poszłam więc do reszty przyjaciół. Może oni mnie nie wystawią? Dotarłam w miarę szybko. Obgadałam z nimi sprawę. Grinie zgodziła się zostać u mnie na czas choroby. Ledwo ją do tego namówiliśmy. Zabrałam jej rzeczy, i poszliśmy. Po drodze opowiadała mi, że Jackson, Michael i Torie znaleźli dom! Dalej odwiedzają resztę znajomych na Gdańskiej. Spędzają tam mniej czasu, ale ważne, że są! Kobieta pytała się mnie, dlaczego nie ma Mike ze mną. Nie wiedziałam za bardzo co powiedzieć. Wiem tylko tyle, że jest u swojej cioci w szpitalu. Tak też brzmiała odpowiedź. Szłyśmy dalej. Mijałyśmy galerię handlową. Nie uwierzyłam, kiedy usłyszałam Grinie.
-Meg, a to nie Mike tam stoi? 
Spojrzałam. Faktycznie, to był on! Czemu mnie okłamał? 
-Niemożliwe. Miał być u cioci...
-To ta ciocia to całkiem niezła. Chyba w jego wieku? Taka młodziutka. Zobacz! Kwiaty trzyma.
-Cóż... Nie wtrącajmy się. - zamurowało mnie. Rozumiem. Ma dziewczynę, czy chce ją mieć. Ale to chyba nie powód, żeby nas okłamywać i zostawiać przyjaciół w potrzebie? Dobrze wie, że Grinie jest chora! Może bał się, że będzie u niego?
                                                                                                           Rigby

3 komentarze:

  1. Też pisze blog (tysiace-slow.blogspot.com/). Mam w swojej półce kilka opowiadań, podstaw pod książkę. Nie wpadłam na taki pomysł, żeby na blogu wstawiać opowiadania, chyba bym się za bardzo wstydziła. Taka już jestem... Genialnie piszesz, ale może więcej szczegółów? Taka mała rada :) Z chęcią będę zaglądać tu częściej. Mam jeszcze pytanko. Każdy rozdział piszesz codziennie czy piszesz wcześniej? Jak to jest? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama myślę aby dodawać więcej szczegółów ale piszę opowiadania na bieżąco, w miarę codziennie i w dodatku wieczorami/po nocach, także czasem jest mi ciężko o szczegóły ;) wezmę twoje rady do serca, dziękuję ;)

      Usuń
  2. Na podstawie Mike widać, że u niektórych pomimo tysiąca zmian pewne cechy zostają na stałe.. Niestety

    OdpowiedzUsuń