niedziela, 27 lipca 2014

Rozdział 16 - KONIEC

Minęło kilka dni. Ja z Mike'em wszystko sobie wytłumaczyliśmy. Jesteśmy parą. Dawniej już, bezdomni życzą nam szczęścia. Odwiedzamy się nawzajem. Nasza przyjaźń kwitnie. Znajdujemy nawet przyjaciół w naszej nudnej szkole. Wszystko idzie jak najlepiej. Za tydzień wybieramy się na koncert do Wrocławia. Jesteśmy podekscytowani. Jadą z nami jeszcze Jackson, Grinie oraz Sonia - przyjaciółka z klasy. Zawozi nas granatowym samochodem jej tata. To miło z jego strony, że zgodził się na to. Przecież to kawał drogi!
Czuję, że dosięgnęłam szczęścia. Nic już złego nie może się wydarzyć! Mike mnie kocha, z resztą tak jak przyjaciele. Ja im odwzajemniam to uczucie. Dni spędzam ciekawie. Małe wypady na miasto czy na zakupy z nimi to czysta przyjemność! Wczoraj byliśmy w wesołym miasteczku. Nigdy nie czułam się tak dobrze. Dalej jednak tęsknię, i pewnie będę tęsknić za moim tatą. Brakuje mi go. Mike'owi brakuje jego dawnych ''przyjaciół''. Teraz twierdzi, że nie może ich już tak nazwać. Nawet gdyby chciał. Oni sprowadzili go na złą drogę. Jednak szkoda, że ich z nami nie ma.
Święta wielkanocne spędzimy u mnie w domu. Wszyscy razem. Jesteśmy przecież jak rodzina! Tyle razem przeszliśmy. Eh... Było minęło. Oby pojawiło się jeszcze więcej takich wspaniałych rzeczy (mam na myśli tylko te dobre). Wiem, że mogę liczyć od nich na wsparcie. I kto by pomyślał? Zaczęło się po Bożym Narodzeniu... spotkałam Jacksona. On zaprowadził mnie do reszty, których również obdarzyłam pomocą. Nigdy tego nie zapomnę. Jestem im wiele wdzięczna. Ufamy sobie bezgranicznie, i to jest najważniejsze! Na zawsze razem.
To już koniec tego opowiadania. Nie załamuje się tak. Mam nadzieję, że wam się podobało. Jutro prawdopodobnie,  zacznę nową opowieść, sama nie wiem jeszcze o czym. Może macie jakieś pomysły? Piszcie w komentarzach lub na czacie na końcu bloga. 
Rigby

1 komentarz: